Prawda o zyciu w krainie bogow...
Blog > Komentarze do wpisu
Tak sie bawi, tak sie bawi... El-la-da!!!

                      

Zycie nocne w Grecji. Temat rzeka... Kazdy kto choc raz odwiedzil ten kraj mial z pewnoscia okazje sie o tym przekonac. Latem miasteczka turystyczne przezywajace oblezenie turystow tetnia zyciem w dzien i w nocy. Od rana bawic sie mozna w knajpach umiejscowionych na plazach. Drink z palemka, bikini i szalenstwo do wieczora. A po zmroku... Praktycznie kazda "wioska" moze poszczycic sie swoja ulica barowa-pelna pubow, dyskotek i innych rozrywek. Przed kazdym z takich miejsc mlodzi ludzie zachecaja w rozny, mniej lub bardziej wysublimowany, sposob do wejscia do srodka i zamowienia drinka. Zabawa przednia, ale na to co sie pije w takich przybytkach warto uwazac bo czesto sa to tzw. "bomby". Dodaje sie do alkoholu nie wiadomo czego (przynajmniej ja nie wiem), a efekty moga byc rozne. Duzy kac jest chyba najlzejszym z nich.

Tak czas spedzaja glownie turysci. A co z Grekami? Kiedys twierdzilam uparcie, ze Grecy sie nie bawia, co spotykalo sie czesto ze sprzeciwem innych milosnikow Grecji. Powiem wiec tak -  Grecy bawia sie INACZEJ! Ulubione miejsce na nocna zabawe? BUZUKIA!!! Co to takiego? Wyobrazcie sobie duza sale ze stolikami ustawionymi w dlugie rzedy, barem i scena. Jest godzina... hmm... powiedzmy 2 w nocy. Wczesniej zachaczyliscie juz o jakis bar, a teraz postanowiliscie kontynuowac wieczor ogladajac wystepy "live". Typ muzyki? Tzw. "typowa grecka". Cokolwiek mialoby to znaczyc;) Na miejsce dojechaliscie oczywiscie autem (tak, Grecy niestety prowadza po alkoholu!), ewentualnie taksowka (srodek lokomocji duzo popularniejszy niz u nas). Wchodzicie do srodka, wita was wysoka pieknosc i prowadzi do stolika. Cena stolika z wliczona butelka whisky? Liczcie lekka reka 100 euro. Jesli jest was wiecej nie zbankrutujecie ale i wypijecie mniej;) Ale nie alkohol jest tu najwazniejszy. Pomiedzy stolikami kraza mlode dziewczyny (tzw. luludu)z tackami, na ktorych sa... glowki gozdzikow (kwiatow;)). Po zaplaceniu odpowiedniej kwoty (10 euro?) dostajemy taka tacke, nabieramy w garsc tychze gozdzikow i rzucamy w kierunku sceny. Jest to oznaka sympatii w stosunku do artysty. Znaczy, ze nam sie podoba. Wierzcie lub nie, ale Grecy sa w stanie wydac fortune na to rzucanie kwiatkami. Co do artystow to, jesli nie wystepuje akurat jakas bardziej znana i utalentwana gwiazda (np. Sakis Rouvas, Anna Vissi...) to na ogol mamy do czynienia z pol naga lala, wypchana silikonem i ze slabo doprawiona treska, tudziez z lekko falszujacym lowelasem;) Mimo wszystko buzukia to zdecydowanie cos, co warto zobaczyc. Nocka zarwana (konczy sie to o 6 rano) ale wspomnienia sa;)

Dlaczego wiec twierdzilam kiedys, ze Grecy sie nie bawia? Bo o ile na buzukia daja z siebie wszystko, tancza na stolach, spiewaja, itd... o tyle na zwyklych imprezach-dyskotekach glownie podpieraja sciany. Jedno co mi sie u nich podoba to to, ze zatloczony bar to dla nich nie problem. W Polsce (na ogol) widzac, ze nie ma gdzie usiasc rezygnujemy z danej knajpy i idziemy szukac dalej. Tutaj nikt sie nie przejmuje tlokiem. Stoja wszyscy jak sardynki w puszce, z piwkiem czy innym drinem w reku i jest zabawa;)

Tak mniej wiecej bawi sie Ellada:) A karnawal juz za pasem;)

czwartek, 09 grudnia 2010, cu_in_greece

”Iv.pl” stat4u Pogoda w Atenach Locations of visitors to this page