Prawda o zyciu w krainie bogow...
RSS
sobota, 01 stycznia 2011
Z Nowym Rokiem nowym krokiem!

No i mamy Nowy Rok! Zwykle patrzylam optymistycznie na nadchodzace kolejne 12 miesiecy ale tym razem jakos nie mam dobrego przeczucia jesli chodzi o 2011. Chociaz nagly wzrost liczby odwiedzajacych moj blog o jakies 500% wywolal usmiech na mej twarzy;) W sumie niezle sie zaczyna. Ciekawe co sie takiego stalo;)

Planowalam spedzic zeszla noc, a przynajmniej jej czesc, w jakiejs knajpie w centrum mojego miasta. Lenistwo wzielo jednak gore nad checia zabawy i koniec koncow calego Sylwestra spedzilam w domku. Szczerze mowiac nie mam z tego powodu absolutnie zadnych wyrzutow sumienia. Nawet jesli postanowie wyjsc gdzies dzis czy jutro, bary beda tak samo pelne, wiec w sumie bez roznicy. Zal mi tylko tych, ktorzy musieli te noc spedzic w pracy.

Szkoda tez, ze nie praktykuje sie tu tak bardzo fajerwerkow. Zawsze czulam takie fajne podekscytowanie kiedy przed sama polnoca slychac bylo coraz wiecej wystrzalow. Wczoraj, gdyby nie telewizja, moglabym nawet przegapic ten moment.

Skoro juz jednak zaczelismy ten Nowy Rok to pewnie powinnam cos sobie na niego postanowic. Ok, mam nadzieje, ze do lata naucze sie dobrze jezdzic samochodem. Prawko mam od kilku lat, ale dopiero ostatnio zaczelam wykorzystywac ten fakt w praktyce. Nauka jazdy na greckich drogach to czasem lekki hardcore, ale moze dam rade. Jak na razie zauwazylam tylko, ze na kazdym skrzyzowaniu ze wzniesieniem mam czerwone i za kazdym razem w takim miejscu stoi za mna inne auto, w zwiazku z czym mam stresa, ze nie rusze i w niego wjade. Boje sie gniewnych greckich kierowcow:) Chociaz w sumie, chyba mnie nie pobija?:)

No nic... Cieszmy sie tym nowym 2011 bo koniec swiata coraz blizej... Rock on, everybody!:)

 

22:21, cu_in_greece
Link Komentarze (5) »
czwartek, 30 grudnia 2010
Sylwester!!!!

                                     

Ostatni dzien roku. Czas podsumowan, postanowien na nadchodzacy Nowy Rok, czas radosci i zabawy. Jestem pewna, ze wielu z Was odetchnie z ulga, ze 2010 odchodzi juz do historii bo powiedzmy sobie szczerze, nie byl on dla Polski, i w ogole dla Europy, najlepszy.

Nadchodzi wiec ta ostatnia noc i pojawia sie odwieczne pytanie "jak ja spedzic?" Ja, od kiedy pamietam, nie przepadalam zbytnio za Sylwkiem poza domem. Moze to ze wzgledu na to, ze jestem domatorka, moze przez to, ze pojawia sie swego rodzaju "presja" dobrej zabawy, ktora utrudniona jest (przynajmniej dla mnie) przez zbyt duzo alkoholu. Jedynie w sylwestrowe popoludnie, wybierajac sie do marketu i widzac ludzi z koszykami pelnymi napojow mniej lub bardziej wyskokowych, ktorzy ewidentnie przygotowywali sie na nocne szalenstwa, czulam lekkie uczucie zazdrosci. Ktore jednak mijalo bardzo szybko. Zawsze wolalam wstac w Nowy Rok rzeska i wypoczeta i obejrzec koncert z filharmonii wiedenskiej...

Jednak bedac w Grecji troche mi sie odmienilo. Po prostu spodobal mi sie sposob w jaki spedza sie tutaj te ostatnio noc. Tzw. "revejon". Przede wszystkim jest to "swieto" duzo bardzie rodzinne. Do polnocy Grecy spedzaja czas ze swoimi bliskimi. O dwunastej kroja vasilopite, rodzaj placka, w ktorym ukryta jest moneta. Kto na nia trafi bedzie mial szczescie przez caly rok. W niektorych rodzinach rozdaje sie prezenty. Tradycyjnie gra sie rowniez w karty. Po powitaniu Nowego Roku cala Grecja rusza na miasto. To, co najbardziej mi sie tu podoba to to, ze nie trzeba rezerwowac lokalu, nikt nie martwi sie o zaproszenia, itp... Po prostu idziemy tam, gdzie nam sie podoba, bez zadnych oplat. Oczywiscie tlumu nie da sie uniknac, ale w sumie o to chodzi, no nie? A potem, zabawa do bialego rana! Jedynym minusem jest mala ilosc fajerwerkow. Z wyjatkiem zorganizowanych imprez w centrum miast, sztuczne ognie sa tu prawie nie spotykane.

To bedzie juz moj czwarty Sylwester w Grecji i pewnie nie ostatni. Tym razem w gronie najblizszej rodziny. Bede musiala im pokazac jak sie bawi Ellada po polnocy:)

A korzystajac z okazji chcialabym zyczyc wszystkim czytelnikom tego bloga udanego Sylwka, spedzonego tak jak sobie zaplanowaliscie i oczywiscie do siego roku 2011!!!

21:22, cu_in_greece
Link Komentarze (4) »
środa, 29 grudnia 2010
Znowu w urzedzie...

Dzis spedzilam tam z mezem 3 godziny. Dzieki Bogu udalo nam sie wszystko zalatwic. Zaplacilismy kare 60 euro za bledne wypisanie ichniego PIT-u. Oczywiscie szkoda kasy, ale najgorsze bylo latanie "od Annasza do Kajfasza", kserowanie, wypisywanie... Burdel na kolkach! Mimo wszystko musze przyznac, ze grecki urzad ma swoj niepowtarzalny charakter... Ze wzgledu na to, ze mieszkam w zaledwie 50-tysiecznym miescie, co chwile ktos sie tam pozdrawia, do urzedniczek polowa ludzi zwraca sie po imieniu, przy wejsciu jeden facet sprzedaje kupony totka, a drugi swieze (?) bulki, a znudzeni czekaniem moga sobie poczytac ogloszenia o wynajmowanych mieszkaniach. W innych okolicznosciach mogloby byc nawet zabawnie...

A poza tym mam juz polska tv:) Nie wiedzialam, ze ogladanie "Klanu" sprawi mi tyle radosci;) Pytanie tylko z jakim kanalem spedzic Sylwestra???:)

 

21:28, cu_in_greece
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 28 grudnia 2010
Swieta, swieta i po swietach...

Nastepne Boze Narodzenie za 363 dni, jak pokazuje reklama Jumbo-supermarketu z zabawkami. Tymczasem, mamy okres pomiedzy swietami i Sylwestrem. Zawsze bardzo lubilam te dni, zwlaszcza gdy chodzilam jeszcze do szkoly. W domu jeszcze panowala odswietna atmosfera, ciasta i wigilijne jedzonko byly nadal "dostepne"...

W tym roku tez myslalam, ze tak bedzie, ale... dostalismy z mezem wezwanie do urzedu podatkowego:( Stawilismy sie tam dzis rano, na szczescie chodzi o "pierdoly", brakuje nam papierow od pracodawcow w Atenach potwierdzajacych nasze dochody za zeszly rok. Oczywiscie wszystkie te dane pani ma w komputerze, no ale swistek jej potrzebny. Cholery mozna dostac. Kto choc raz mial do czynienia z grecka biurokracja wie, ze zalatwic tam cokolwiek za pierwszym razem graniczy z cudem. Ja przezornie zawsze mam ze soba segregator z wszystkimi moimi papierami co by mnie zaden urzednik nie zagial, ze czegos tam brakuje. No, ale tym razem im sie udalo... Ciekawe czy wyrobie sie ze wszystkim przed koncem roku, tak by powitac 2011 z czystym kontem...

Dobrze, ze chociaz wczoraj cos zalatwilam. Znowu w tym samym urzedzie musialam uiscic podatek za auto. Kolejki nieziemskie, wszyscy (lacznie ze mna) zalatwiali to na ostatnia chwile. Po prostu nie dostalismy poczta papierka, dzieki ktoremu mozna by to zaplacic na poczcie. Latwo i szybko. A kto nie zaplaci do konca roku-wybuli podwojna kwote...

Mial byc spokoj i lezenie do gory brzuchem, a jest nerwowka. Ide zadzwonic zalatwic fachowca, ktory zalozy mi cyfre+. Mam nadzieje, ze chociaz to sie uda bo szlag mnie jasny trafi i bedzie koniec bloga;)!!!!

11:18, cu_in_greece
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 27 grudnia 2010
Zoofilia bez podtekstow

                                                           

Slowo zoofilia kojarzy sie Polakom dosc jednoznacznie i bynajmniej nie z miloscia do zwierzat. No, moze z miloscia, delikatnie mowiac, "wypaczona":)

Tymczasem w Grecji slowo to oznacza po prostu milosnika zwierzat. Bez podtekstow. Jak to jednak jest z traktowaniem psow czy kotow w tym kraju? Schroniska sa tu wlasciwie nie spotykane, a grupki walesajacych sie po ulicach psow to powszechny widok.

Wladze nie robia z tego problemu. Zwierzeta sa szczepione i (chyba) sterylizowane, zaklada im sie obroze albo specjalny znaczek na ucho i... hulaj dusza piekla nie ma! Mozna by rzec "pieskie zycie". I rzeczywiscie, wiele czworonogow jest tu niezle wypasionych. Mimo wszystko, wydaje mi sie jednak, ze Grecy duzo mniej lubia zwierzeta. U nas wlasciwie w kazdym bloku mieszkalnym jest jakis pies czy kot, a ludzi spacerujacych ze swoimi ulubiencami nie brakuje. W Grecji tego nie widze. Nie wiem czym jest to spowodowane. Moze lenistwem, bo nie raz slyszalam, ze ktos trzyma swego psa na balkonie i nawet nie wyprowadza go na dwor.

Ciekawe, co w Wigilie mialy do powiedzenia greckie czworonogi...

11:33, cu_in_greece
Link Komentarze (4) »
piątek, 24 grudnia 2010
Wesolych Swiat czyli Kala Christougienna!!!

                                 

Jutro, a wlasciwie juz dzis, Wigilia. Najbardziej rodzinny dzien w roku. Przynajmniej w Polsce. W Grecji 24 grudnia nie jest niestety obchodzony tak jak u nas. Chociaz moze to i lepiej bo przynajmniej nasi rodacy nie majacy mozliwosci spedzenia swiat z bliskimi nie odczuja tego tak bardzo.

Dzien poprzedzajacy Boze Narodzenie jest tutaj zwyklym dniem handlowym. U nas niby tez, ale tu sklepy sa otwarte do 20, a restauracje i bary przezywaja prawdziwe oblezenie. W Polsce nie do pomyslenia jest by spedzac ten wieczor w knajpie, poza domem, tu to norma.

Podobnie jak w chyba calej Europie symbolem swiat w Grecji stala sie choinka. Nie zawsze jednak tak bylo. Dawniej tradycyjnie zamiast drzewka przystrajano zaglowki. Do dzis zreszta mozna je zobaczyc na wystawach sklepowych czy w niektorych domach.

Same Boze Narodzenie jest obchodzone troche w stylu amerykanskim, tzn. z indykiem na stole. W niektorych rodzinach rozdawane sa tego dnia prezenty chociaz czesciej Grecy wymieniaja sie podarkami w Sylwestra.

Tradycyjnymi slodkosciami sa kurabiedes czyli slodkie ciasteczka obtoczone cukrem pudrem (nie przepadam) i melomakarona (z syropem i orzechami, te kocham, uwielbiam i pochlaniam bez zastanowienia).

W tym roku jestem prawdziwa szczesciara bo Wigilia przyleciala do mnie z Polski i na stole pojawia sie tradycyjne potrawy, z karpem w roli glownej:) Na razie moja lodowka peka w szwach ale juz od jutra zaczniemy ja rodzinnie oprozniac:) Na koniec nie pozostaje mi nic innego jak zyczyc czytelnikom fajnych Swiat, z bliskimi albo chociaz z Kevinem na Polsacie;)

                                                       

00:10, cu_in_greece
Link Komentarze (4) »
środa, 22 grudnia 2010
Wieczny student czyli edukacja po grecku

                               

Pamietam, ze kiedy pierwszy raz "zachlysnelam" sie Grecja, a bylo to akurat jakos pod koniec liceum, marzylo mi sie studiowanie w Grecji. Myslalam sobie jak fajnie by to bylo pomieszkac tam przez jakis czas, poznac ludzi, zobaczyc jak wyglada edukacja w innym kraju.

Marzenie to udalo mi sie zrealizowac dzieki programowi wymiany studenckiej "Sokrates-Erazmus". Rok w Grecji, rok na pieknej wyspie. Rok na greckim uniwerku...

Jak bylo? Gdybym miala odpowiedziec na to pytanie jednym zdaniem, powiedzialabym, ze byly to najdluzsze wakacje mojego zycia:) Dlaczego? No coz, powodow pewnie bylo wiele. Z jednej strony sceneria, widoki, pogoda... Z drugiej-luz blues greckiego uniwerku, ktory nas (mnie i kilka dziewczyn) goscil. Tak naprawde jechalysmy troche w ciemno, bo mimo ze ze strony polskiej uczelni wszystko bylo dopiete na ostatni guzik to ze strony uczelni greckiej juz nie... Wlasciwie do czasu naszego przyjazdu na wyspe nie wiedzialysmy ani gdzie bedziemy mieszkac, ani ile to nas bedzie kosztowac, ani czy w ogole ktokolwiek wie o naszym "desancie";)))

Mialysmy racje, obawiajac sie, ze w dziekanacie beda zaskoczeni naszym przybyciem. Na szczescie udalo nam sie ulokowac w jakims w miare tanim hotelu i rozpoczelysmy codzienne pielgrzymki w celu organizacji akademika, zajec, itp... Zajelo nam to, bagatela, 3 tygodnie. Zamieszkalysmy w hotelu zaadaptowanym na akademik, za ktory na szczescie nic nie musialysmy placic. Za darmo bylo tez wyzywienie na stolowce (obiad i kolacja). Zyc nie umierac:)

Z zajeciami niestety nie bylo juz tak rozowo. Udalo nam sie znalezc przedmioty, ktore zapewnialyby nam odpowiednia ilosc punktow ECTS ale... Jak w to Grecji... Jak nie strajk to inne "swieto" wiec suma sumarum chyba z polowa zajec sie w ogole nie odbyla. Nie zebysmy specjalnie narzekaly;) Z drugiej jednak strony na wlasne oczy przekonalysmy sie jak wyglada grecka edukacja. Ambitni niech od razu zapomna o nauce tutaj. Greccy zacy sa rozpuszczeni do granic mozliwosci. Pojecie "wieczny student" jest tu chyba najbardziej odpowiednie. Teoretycznie studia trwaja tu, podobnie jak u nas, 5 lat. Tyle tylko, ze wlasciwie nikt tu nikogo z niczego nie rozlicza. Na kazdym kierunku jest okreslona liczba przedmiotow do zaliczenia, ale bez tzw. "deadline'u". Skutek tego taki, ze mlodziez studiuje tu nierzadko nawet po 10 lat!!! Korzystajac przez caly ten czas z wszelkich przywilejow. A sa to nie tylko znizki na bilety komunikacji miejskiej czy na kino. Jesli taki "wieczny student" pracuje, to na czas sesji ma prawo do platnego urlopu!!! Dodatkowo, zapewniane sa darmowe podreczniki. I nie wazne, ze dostaje sie je dopiero tuz przed sesja. Wszystko to powoduje, ze grecka mlodziez jest rozpuszczona "jak dziadowski bicz". Kazda proba zmiany czegokolwiek spotyka sie z ostrym sprzeciwem i strajkami (czyli odwolaniem zajec, czesto nawet przeniesieniem sesji na wrzesien). Chyba z polowa studentow tutaj nalezy do jakichs partii. Organizowane sa nawet wybory, budynki uniwerku poobklejane sa plakatami poszczegolnych ugrupowan,a obrazu dopelniaja wszedzie walajace sie kubki po frappe...

Powinnam napisac jeszcze cos na temat poziomu samej nauki ale... coz... mialam do czynienia tylko z jedna placowka wiec trudno mi wypowiadac sie na temat wszystkich instytucji:) Wiem tylko, ze szkoly podstawowe czy gimnazja raczej nie daja dzieciom szans na rozowj swoich zdolnosci. Zapytajcie jakiegokolwiek Greka o tzw. "frontistiria" czyli zajecia pozalekcyjne, "korki" jak to sie u nas mowi. Bez tego prawie niemozliwym jest dostac sie na wymarzony kierunek studiow.

Za szesc lat moja corka prawdopodobnie zacznie edukacje w tym zwariowanym kraju... Mam ogromna nadzieje, ze cos sie do tego czasu zmieni bo sytuacja jest naprawde nieciekawa.

Konkursowo...

                                    

Od bardzo dawna podczytuje sobie rozne blogi i musze przyznac, ze ich wybor byl w duzej mierze spowodowany faktem, ze zostaly one zaprezentowane na stronie onet.pl.

Moj blog prowadze zaledwie od kilku tygodni i biorac udzial w konkursie absolutnie nie licze na zadna nagrode. Bardziej na to, ze dotre do wiekszej ilosci fanow Grecji:)

Tak wlasnie sobie mysle, ze jeszcze nigdy nie czytalam zadnego bloga "made in Greece" i bede musiala troche poszperac, a nuz znajde cos ciekawego. Chociaz patrzac na "zaawansowanie" informatyczne jakie panuje w tym kraju... Owszem, maja tu strony na kazdy temat, ale jakoscia baaaardzo odbiegaja one od naszych. Mam wrazenie, ze przecietnemu Grekowi zasiadajacemu przed komputerem do szczescie potrzebny jest tylko facebook i twitter. No, moze jeszcze youtube:)

No coz... Czas poobserwowac blogi biorace udzial w konkursie. Na pewno znowu natrafie na jakiegos "pozeracza czasu". A porzadki swiateczne leza odlogiem... :)

12:11, cu_in_greece
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 20 grudnia 2010
Apergia - wazne slowo

                                    

Apergia znaczy strajk. Zwazywszy na czestotliwosc tego zjawiska w Grecji, znajomosc tego slowa powinna byc obowiazkowa dla kazdego kto odwiedza ten kraj. Tak sie wlasnie sklada, ze ubiegly i obecny tydzien mijaja pod haslem strajkow. Co to oznacza? Zamkniecie urzedow, przerwy lub calkowity brak komunikacji miejskiej, dni bez wiadomosci w tv i gazet, odwolane loty... Doszlo do tego, ze strajkuja tu rowniez prawnicy!!! Do tego dochodza oczywiscie marsze strajkujacych pracownikow... Jednym slowem- bajzel na kolkach!

Prawda jest jednak taka, ze jesli tylko nie mieszkamy w Atenach czy Salonikach, strajki nie sa az tak bardzo odczuwalne. Na mojej wyspie, w obrebie miasta wlasciwie moge wszedzie dotrzec pieszo wiec komunikacyjne pieklo, ktore chyba najbardziej daje sie we znaki mieszkancom omija mnie szerokim lukiem:)

Moge jedynie wspolczuc wszystkim Atenczykom. Bodajze na srode planowany jest strajk calej komunikacji miejskiej. Brak autobusow, trolejbusow, metra... Dla nie posiadajacych wlasnego auta jedynym sposobem dotarcia do pracy bedzie taksowka. Ale to tez nie jest taka prosta sprawa. I nie chodzi tu tylko o to, ze tego dnia absolutnie cale Ateny przesiada sie na taxi. Tutejsi "taryfiarze", nawet w zwykly dzien przeprowadzaja swego rodzaju selekcje pasazerow. Nie ma tu niestety roznych firm taksowkowych, a wiec brak konkurencji, ktora ulatwilaby zycie klientom.

Pozostaje mi tylko blogoslawic dzien, w ktorym opuscilam stolice Grecji. Mimo ze suma sumarum mieszkalo mi sie tam niezle i z nostalgia wspominam tamten okres, to jednak swoje dzieci wole wychowac w nieco bardziej spokojnym srodowisku:)

Kali evdomada, czyli milego tygodnia! Swieta tuz tuz!!!:)))

13:26, cu_in_greece
Link Komentarze (4) »
niedziela, 19 grudnia 2010
Shopping po grecku

                          

Dzis, podobnie jak w Polsce, Zlota Niedziela czyli niedziela handlowa. Centrum miast zapelnia sie ludzmi obladowanymi torbami, pakunkami, dziecmi, itd... Nawet lubie ten zgielk, mimo ze niewatpliwie utrudnia on bezstresowe zakupy.

W Grecji niedziela nie jest jednak zwyczajowo dniem handlowym. Normalnie otwarte sa tylko male sklepiki, a i to nie wszedzie. Duze supermarkety czy centra handlowe pozostaja w ten dzien zamkniete. Dla Polaka przyzwyczajonego do mozliwosci robienia zakupow prawie o kazdej porze dnia i nocy, taki stam rzeczy moze z poczatku nieco utrudniac zycie. Dodatkowo sklepy sa tu zamykane miedzy godz. 14 a 17. Siesta, nie ma co;) Wyjatkiem sa markety i sklepy duzych sieci. No i centrum Aten, gdzie sie tego nie przestrzega. Osobiscie srednio lubie ten zwyczaj bo na ogol wlasnie w tych godzinach przychodzi mi chec na kupowamie;)

Jedno co lubie, to kawka po zakupach;) I nie tylko ja, sadzac po totalnie dzis zatloczonych kafejkach. Kryzys? Jaki kryzys????? ;)

16:21, cu_in_greece
Link Komentarze (4) »
1 ... 6 , 7 , 8 , 9 , 10
”Iv.pl” stat4u Pogoda w Atenach Locations of visitors to this page